Trwają zapisy na sesje maj-listopad 2026

Fotografuję także na kliszy, bo jest w tym coś wyjątkowo spokojnego i prawdziwego. Ograniczona liczba kadrów sprawia, że zatrzymuję się na chwilę dłużej, oddycham razem z momentem i wybieram go bardziej sercem niż pośpiechem.

Każde zdjęcie przechodzi swoją małą drogę — od kliknięcia migawki, przez oczekiwanie na wywołanie, aż po moment, kiedy obraz pojawia się na nowo. To trochę jak rytuał, który dodaje fotografiom głębi i znaczenia.

A kolory kliszy mają w sobie miękkość i światło, które od razu tworzą tę subtelną, nostalgiczną magię.